Kocia tolerancja? A może złośliwość?

Kocia tolerancja? A może złośliwość?

| Michał W. | Koty

Dziś skupimy się na problemach z kotami – stereotyp, czy prawda?

Gdy pytam odwiedzających mnie znajomych, którzy „wielbią” koty, o to dlaczego sami jakiegoś nie adoptują, zawsze powtarzają „bo kot posikuje po mieszkaniu”. Czy to prawda? Czy kot to wredna bestia mszcząca się za wszystko sikaniem po kątach? A może wcale nie jest złośliwy, a jedynie miara jego tolerancji, jak u ludzi, jest ograniczona? Postarajmy się przyjrzeć temu tematowi 🙂

Kotu zdarza się „zgubić” mocz, to prawda. Ale jakie mogą być tego przyczyny? Zasadniczo są trzy i każdą z nich postaram się w dalszej części artykułu opisać.

Na początku należy jednak zaznaczyć, iż kot to bardzo czyste zwierzę. Wiele godzin dziennie poświęca na pielęgnację futra i łap – nie bez powodu ma tak zbudowany język. Identycznie sprawa ma się co do używanych przez kota przedmiotów: kuwety i misek. O temat misek zahaczymy innym razem, dziś skupimy się na kuwecie.

„Kto nigdy nie zapomniał wyczyścić wieczorem kuwety, niech pierwszy rzuci żwirkiem!”
No właśnie, kocia kuweta i jej czystość. Każdemu właścicielowi zdarzyło się, iż w natłoku codziennych obowiązków zwyczajnie zapomniał, że raz dziennie powinno się usunąć produkty przemiany materii z kuwety. „Brudna” ubikacja jest do pewnego stopnia akceptowana przez koty – wszak nie będziemy ciągle biegać z łopatką, lecz pamiętajmy, że kocią tolerancję (nieświadomie!) wykorzystujemy codziennie. Kot raz dziennie obchodzi swoje terytorium (tak, kot niewychodzący też). O ile drobne zmiany otoczenia są „na plus”, o tyle te większe trudno kotu zaakceptować, jednak zazwyczaj nie ma z tym problemu. Niestety przy nawarstwieniu się takich sytuacji zdarza się, że kot zwyczajnie idzie w kąt i odkrywa, że może tam załatwić swoją potrzebę w ciszy, spokoju oraz ma wiele więcej miejsca. Pół biedy, gdy uczyni to na kafelkach! Gorzej, gdy wybierze pościel lub tapicerowane meble…

Kuweta zamknięta

Jeśli o samej kuwecie mowa: zabrzmi to dziwnie, ale większość z nich jest tak naprawdę za mała. W sklepach zoologicznych ciągle górują kuwety niewielkich rozmiarów. Jako sprzedawca zawsze sugeruję, iż nie ma „za dużej kuwety”. Jak dobrać minimalny wymiar? Kot powinien móc się swobodnie w kuwecie obrócić i do niej wejść, więc minimalny wymiar uznaje się za dwie długości kota i jedną jego szerokość (oczywiście nie wliczamy ogona). Czyli jeśli kot ma 35cm., wymiar kuwety to 70x35cm. I tutaj wracamy do tolerancji – tak, koty tolerują te mniejsze wersje, bo to kochane stworzonka 🙂

Kot to drapieżnik, ciągle obserwuje teren, na którym przebywa. Nawet podczas załatwiania potrzeby. Co to oznacza? Większość kotów woli kuwety otwarte niż zamknięte. Te drugie to ogromna wygoda, ale nie zawsze łączy się to z akceptacją ze strony zwierzaka. Co jeszcze jest ważne? Umiejscowienie samej kuwety. Kot musi czuć się bezpiecznie, ale jednocześnie musi widzieć najbliższą okolicę (żeby jakiś Yeti się nie podkradł od tyłu 🙂 ) Nie zaleca się ustawiania kuwety blisko pralki i innych urządzeń wydających „przerażające” dźwięki. Zwrócić uwagę należy także na inne przeszkody: „zaczepny” pies, drugi (dominujący) kot. Istna zabawa w Sherlocka Holmes-a!

No dobrze, kot mimo wszystko załatwia się poza kuwetą… Przyłapaliśmy go na tym. Jak rozpoznać przyczynę? Najłatwiej po pozycji, w której to robi:
1. Kot przykuca z prostym grzbietem, ogon trzyma nisko przy podłodze. Po załatwieniu potrzeby odwraca się, obwąchuje i próbuje zakopać to, co wyprodukował. Miejsc, z których korzysta jest kilka, najczęściej o wspólnym podłożu (kafelki, panele, dywan). Często, choć nie zawsze, kot nie korzysta w ogóle z kuwety – ewidentnie z jakiegoś powodu w pełni załatwia się poza nią.
2. Kot obwąchuje pionowy przedmiot, odwraca się, ogon podnosi pionowo do góry i strumieniem moczu „osikuje” daną rzecz stojąc na wyprostowanych łapach. Zauważyć można także lekkie drżenie ogona. Moczu jest stosunkowo mało, ale za to wydaje się „tłusty” i ma dosyć intensywny zapach. Częstotliwość oddawania moczu jest duża, ilość miejsc również. Kot korzysta także z kuwety – mały tygrys znakuje teren.
3. Kot wygina grzbiet w kształt łuku, a łapy trzyma podkurczone, występuje duże napięcie mięśni. Ślady moczu są liczne i niewielkie – możliwe jest zapalenie dróg moczowych.
W przypadku podejrzenia zapalenia dróg moczowych (oraz profilaktycznie np. co pół roku) warto wykonać przynajmniej podstawowy test, który można zakupić w większości sklepów zoologicznych w cenie około 15zł.

Sprytna bestia nie daje się nakryć na „przestępstwie”? Co wtedy? Analizujemy plamy moczu.
Podczas oddawania potrzeby plama zazwyczaj jest duża i okrągła (koty sikają jakieś 3-5 razy dziennie). W przypadku znakowania plama jest niewielka, podłużna (bo spłynęła z pionowego przedmiotu) i ma intensywniejszy zapach.

Pellet drewniany

Problem z kuwetą? A może to sprawa żwirku?
Jak już wspomniałem, koty tolerują zmiany, jednak muszą się do nich przyzwyczaić. Dosyć często spotykam się z sytuacją, iż Klient chce zmienić żwirek na inny „reklamowany w telewizji” lub „polecany przez znajomych”. Mój kot to chyba anioł, bo pozwolił na sobie przetestować wszystkie rodzaje żwirków 🙂
Warto jednak tutaj zaznaczyć, iż wszyscy zgodnie twierdzą jedno: najmniej kotów akceptuje tzw. „żwirek silikonowy”. Jest on wygodny w użyciu, ponieważ na bieżąco usuwamy jedynie stałe zanieczyszczenia, natomiast mocz wnika w strukturę żwirku i zwyczajnie całość wymieniamy co pewien okres czasu.

Który żwirek jest najbardziej akceptowany? Według wielu rankingów bentonitowy, zbrylający. Łączy w sobie stosunkowo niską cenę i higienę stosowania. Niestety jest ciężki (problem transportu) i nie można go usuwać do ubikacji.
Tutaj z pomocą przychodzi żwirek drewniany: w formie pelletu (rozpadający się pod wpływem cieczy) lub zbrylający – lekki i z możliwością usuwania do toalety.

A więc:
Czy kot nie „wyrósł” z kuwety?
Czy ma czysto?
Czy zmianie uległ żwirek?
Czy nie zmieniliśmy lokalizacji kuwety?
Czy pojawiła się jakaś sytuacja stresowa (nowy lokator, nowy zwierzak)?

Jak sobie poradzić? Złożyć w ofierze kocim bogom najlepszą saszetkę? Raczej nie…
Najpierw należy postarać się odtworzyć kotu najlepsze warunki, jakie pamięta – te wcześniej akceptowane, jeśli coś uległo zmianie. Duża kuweta, czysty żwirek (najbardziej tolerowane są bezzapachowe).
Preparaty „odstraszające” niestety na niewiele się tutaj zdadzą. O ile w przypadku miejsc drapanych/podgryzanych się sprawdzają, o tyle w przypadku zanieczyszczenia moczem nie jest tak łatwo. Sposobów jest mnóstwo, wymienię trzy (oczywiście do wykorzystania po wcześniejszym oczyszczeniu miejsca):
1. Postawienie miski z jedzeniem – często działa. Nikt nie lubi jeść przy ubikacji.
2. Wyłożenie miejsca folią – zabezpieczenie przed „zalaniem” oraz niewygodne miejsce do chodzenia.
3. Rozłożenie foli aluminiowej – o ile folia zgnieciona w kulkę to świetna zabawka, o tyle jej płat już nie – szeleści przy chodzeniu – jak tu być cichym drapieżnikiem?
4. Zakup obroży feromonowej zawierające syntetyczny odpowienik feromonów policzkowych kota – udowodniono, iż żaden kot nie „zanieczyści” miejsca naznaczonego feromonem.
5. Kastracja/sterylizacja w przypadku zwierząt nie poddanych temu zabiegowi.

Dobrze, w końcu kot wrócił do kuwety… Ale co z „dowodami zbrodni”?
Nie ma co ukrywać, iż najskuteczniejsze do usuwania plam i zapachu moczu są preparaty enzymatyczne. Na rynku jest ich obecnie bardzo dużo i każdy znajdzie coś dla siebie.
Preparaty takie występują zarówno w wersji na powierzchnie twarde, jak i miękkie (np. tapicerka). Oczywiście należy pamiętać, że mocz na kanapie jest jak góra lodowa: z góry to niewielka, mokra plamka, ale w głębi materiału plama moczu jest o wiele szersza. Wszelką dezynfekcję należy przeprowadzać wielokrotnie, ponieważ enzymy, choć skuteczne, mają ograniczony czas działania.

Podsumowując, koty to tolerancyjne stworzenia. Problemy się zdarzają, jak z każdym innym zwierzęciem. Wystarczy zrozumieć zachowanie kota, postawić się w jego sytuacji. Wtedy odkrywamy inny, fascynujący świat 🙂

Avatar photo

Michał W.

Specjalista chemii wody, miłośnik wykorzystania fitoremediacji w oczyszczaniu wód. Związany z zoologią od ponad 10 lat, z wykształcenia chemik. Autor artykułów traktujących o chemii i mikrobiologii w środowisku wodnym. Zwolennik łączenia zalet i korzyści akwariów typu 'low-tech' i 'high-tech'. Zawsze otwarty na nowe pomysły i projekty.
czytaj