Tuba Gliwic: Twarda gliwicka woda w akwarium?

Opublikowano: 19 lutego 2019 r.

Gliwicka woda słynie ze swej twardości. Włodarze miasta uznają to za jej walor, żartując nawet, że można ją sprzedawać w butelkach. Mniej zadowoleni są jednak użytkownicy urządzeń, na które zawarte w gliwickiej wodzie minerały mają zdecydowanie niekorzystny wpływ. A jak to jest w przypadku akwariów? Jak radzić sobie z osadzającym się na nich kamieniem? O tym problemie rozmawia z nami Michał Wyskiel, właściciel Sklepu Zoologicznego Ocelot-Zoo.

Rzeczywiście, na temat stosowania wody twardej w różnych aspektach życia codziennego można wiele dyskutować. O ile nasza miejska woda ma dosyć ciekawy skład pod względem zawartości minerałów i może uzupełniać ich braki w naszej diecie, o tyle dla używanego w domu sprzętu w dłuższej perspektywie czasu ma charakter destrukcyjny.

W przypadku Akwarystyki sprawa uznania wody o takich parametrach za „dobrą” lub „złą” nie jest taka prosta. Jednakże jeśli weźmiemy pod uwagę walory estetyczne, jak wspomniany przez panią „kamień”, czyli sole wapnia i magnezu, sprawa wydaje się oczywista. Podczas natleniania czy też zwykłej pracy filtra woda bardzo często chlapie na wewnętrzną stronę pokrywy akwariowej, szkło nakrywowe czy bezpośrednio na oświetlenie. Wpływa to bardzo negatywnie na strukturę materiału, często bezpowrotnie matowiąc szyby i oświetlenie (pamiętać należy, iż sprzętu przeznaczonego do akwarystyki nie czyścimy preparatami chemicznymi dostępnymi w handlu, ponieważ w zdecydowanej większości zagrażają one życiu wodnemu). Do dyspozycji mamy jedynie wodę, czystą szmatkę i preparaty celowane, stworzone do radzenia sobie w tym problemem w Akwarystyce.

Warto tutaj też wspomnieć, iż problem osadzania się niewielkich ilości „kamienia” na styku tafli wody z powietrzem zachodzi w każdym akwarium. Rośliny do wzrostu i produkcji energii (a więc fotosyntezy) potrzebują dwutlenku węgla (CO₂). Jeżeli brak im go w wodzie (a sytuacja taka bardzo często ma miejsce, gdy nie podajemy go sztucznie do zamkniętego środowiska, jakim jest akwarium), próbują pozyskiwać go w inny, znany sobie sposób. Jak to robią? Wykorzystują wodorowęglany, a więc tzw. twardość przemijającą,  odrywają z wodorowęglanu cząsteczkę CO₂ , z której korzystają. „Odpadem” są węglany, które z kolei obserwujemy pod postacią białego nalotu, nazywanego „kamieniem”. Takie samo zjawisko zachodzi po zagotowaniu wody w czajniku. Uwalnia się z niej dwutlenek węgla, wytrącają sole w postaci osadu, a my uzyskujemy miękką wodę do np. zaparzenia herbaty czy kawy. Rośliny robią to stosunkowo niewielkim wysiłkiem, już w temperaturze niższej od pokojowej, podczas gdy my potrzebujemy do tego ogromnych ilości energii, a efektów reakcji nie potrafimy wykorzystać. Ciekawy fakt biologiczny, prawda?

Rzeczywiście. A zatem, wiemy już, jak woda wpływa na szklaną powierzchnię akwarium i ozdoby, które do niego włożymy. A jak wpływa na filtry i grzałki?

Obecnie stosowane filtry posiadają energooszczędne silniki elektromagnetyczne, w których wirnik obraca się w polu magnetycznym w niewielkiej odległości (0,5 do 1mm) od uzwojenia. Podczas jego pracy podnosi się miejscowo temperatura wody, której zadaniem jest także chłodzenie układu. Jak już wcześniej wspomniałem, wzrostowi temperatury towarzyszy wytrącanie się osadów, które mogą prowadzić do zablokowania wirnika, w efekcie czego dochodzi do krytycznego przegrzania zwoju i awarii filtra, a więc zniszczenia go. Usterka taka u zdecydowanej większości producentów nie podlega reklamacji, więc w przypadku naszej wody warto przy każdym czyszczeniu filtra otworzyć komorę wirnika i dokładnie wyczyścić jej wnętrze, rzecz jasna uważając na jego łopatki i oś, na której jest osadzony.

Problem występuje także w przypadku grzałek. Osady zbierają się na nich, a jak wiemy z lekcji fizyki, kamień jest bardzo dobrym izolatorem. Miejscowe przegrzanie szkła prowadzi do naprężeń, a one z kolei do rozszczelnienia lub, w najgorszym wypadku, pęknięcia. Szczególnie jest to widoczne przy zakupieniu zbyt mocnej grzałki na dany litraż akwarium: woda miejscowo silnie się nagrzewa powodując osadzanie się kamienia oraz stwarzając niebezpieczeństwo dla zdrowia i życia ryb.

Czy taką wodę trzeba wymieniać częściej niż wodę o niższej twardości?

Co ciekawe, woda twarda wykazuje znacznie stabilniejsze właściwości od wody miękkiej. Mamy zatem do czynienia z mniejszym niebezpieczeństwem spadku kluczowego parametru wody w akwarium, jakim jest pH (zasadowość). W wodzie twardej mniejszą toksyczność wykazują metale ciężkie, ponieważ są szybko strącane do postaci nierozpuszczalnych soli. Woda twarda jest jednak „gęstsza”, ma w sobie mnóstwo minerałów, niektóre z nich mogą negatywnie wpływać na procesy metaboliczne u ryb. Wysokie pH sprzyja dodatkowo gromadzeniu się w wodzie amoniaku (NH3), który jest jedną z najgorszych w środowisku akwariowym trucizn, notabene produkowaną także przez same ryby – są to zwierzęta amonioteliczne, ze względu na życie w wodzie, która jest dobrym rozpuszczalnikiem, ewolucyjnie nie musiały wytwarzać mechanizmów zmieniających NH3 w mniej toksyczny związek, jak np. mocznik u ludzi. Pozwala im to na oszczędzanie znacznych ilości energii, ale w zamkniętym ekosystemie, jakim jest akwarium, stwarza realne zagrożenie dla ich życia. Z pomocą przychodzą nam wkłady filtracyjne zdolne do jego pochłaniania oraz wydajne złoża, których porowata struktura staje się siedliskiem bakterii wykorzystujących amoniak w swoich procesach życiowych przekształcając go w mniej toksyczne związki.

Jak radzą sobie rośliny w takiej wodzie?

Jak już mówiłem, rośliny wykorzystują zawartość rozpuszczalnych soli wapnia i magnezu do celów fotosyntezy, a więc rozwoju (o ile oczywiście na drodze ewolucji wykształciły taką zdolność, nie każda bowiem roślina to potrafi). W twardej wodzie obserwuje się niestety zmniejszenie tempa wzrostu i atrakcyjności sporej ilości gatunków roślin. O ile część z nich potrafi się świetnie przystosować, bardziej wymagające gatunki skarłowacieją lub będą wykazywać permanentne braki jakiegoś składnika, który w wodzie miększej występuje w wystarczającej ilości, natomiast w wodzie twardej nie ma szans zaistnieć w formie biodostępnej (zdolnej do wykorzystania przez roślinę). Tutaj z pomocą przychodzą niektóre bakterie, które zawracają je do środowiska, ale to bardzo szeroki temat na inną rozmowę.

Czy są takie ryby, dla których ta woda jest szczególnie niezdrowa?

Oczywiście. O ile duża część ryb potrafi się dostosować do stopniowych zmian twardości i odczynu (pH) wody, inne zwyczajnie nie mają w takim środowisku szans na bezpieczny i prawidłowy rozwój. Warto tutaj wspomnieć, iż bardzo duża część ryb jest obecnie importowana. Znaczną część ryb akwariowych reprezentują te, których środowiskiem naturalnym jest Ameryka Południowa, gdzie woda jest miękka. Najczęściej z taką więc wodą przybywają one do kraju i na takiej wodzie są utrzymywane w krajowych hodowlach i hurtowniach. O ile miasta ościenne, jak Knurów czy Czerwionka-Leszczyny zaopatrywane przez wodę goczałkowicką (bardzo miękką) i nie mają większych problemów z przystosowaniem się, o tyle przygotowanie ryb do sprzedaży na terenie Gliwic wymaga znacznie dłuższej aklimatyzacji i większej ilości procesów, jakim są poddawane przed skierowaniem do handlu. Generuje to oczywiście dodatkowe koszty, często niemałe, jednak jest to rzecz konieczna, aby ryby mogły w zdrowiu cieszyć oko miejscowego Akwarysty. To różni nasz sklep od większości innych.

Czy należy stosować, a jeśli tak to jakie środki zmiękczające wodę?

W przypadku ryb, których przystosowanie do naszych warunków jest niemożliwe, jedyną opcją jest modyfikacja parametrów wody dla konkretnego gatunku lub gatunków występujących w danym środowisku. Patrząc na parametry naszej gliwickiej wody, wypadałoby ją oczywiście zmiękczyć przynajmniej o kilka stopni twardości w każdym akwarium, jakie znajduje się na terenie miasta.

Na rynku istnieje szereg preparatów akwarystycznych przeznaczonych do zmiękczania chemicznego wody. Są to preparaty płynne znane pod ogólną nazwą „pH/KH minus” oraz żywice jonowymienne, które „wyłapują” związki odpowiedzialne za jej twardość. O ile w przypadku tych pierwszych efekt jest najczęściej nietrwały, a wielokrotne ich używanie może prowadzić do wzrostu glonów (przez zwiększenie zawartości fosforanów lub zaburzenie równowagi elektrolitycznej), o tyle te drugie wymagają od nas ścisłej kontroli, ponieważ mogą zmiękczyć wodę do zera, co jest jednoznaczne ze śmiercią ryb.

Z pomocą przychodzi woda z filtra odwróconej osmozy (RO), którego efektem pracy jest czysta, pozbawioną wszelkich minerałów (a więc i twardości), zawiesin i zanieczyszczeń woda. Przy jej użyciu możemy w maksymalnie naturalny sposób zmniejszyć twardość poprzez domieszanie jej do wody kranowej lub (co jest lepszym wyjściem) wtórne jej zmineralizowanie specjalnie do tego celu stworzonymi preparatami. Po ich rozpuszczeniu w takiej wodzie uzyskujemy środowisko o w pełni znanych parametrach, które możemy następnie dowolnie modyfikować w zależności od potrzeb. Koszty soli do wtórnej mineralizacji są bardzo niskie i zamykają się w kwocie maksymalnie 2 groszy na litrze. Filtr taki wymaga od użytkownika oczywiście kontroli pracy i parametrów, wymiany wkładów (a więc regularnego serwisu). Jego praca wiąże się także ze stratami, ponieważ do uzyskania 1 litra czystej wody zużywa się 3-5 litrów wody kranowej. Ma to związek z zasadą działania takiego filtra i jest uwarunkowane pewnymi aspektami. Wodę taką można oczywiście bez problemu zakupić, nie każdy musi posiadać filtr RO w domu.

Bez względu na to, jaki sposób przystosowania wody do Akwarystyki wybierzemy, należy pamiętać, aby robić to wszystko z głową. Każdy z nich ma swoje zalety i wady. Wystarczy nieco wysiłku, aby niewielkim kosztem ograniczyć sobie ilość pracy związanej z obsługą zbiornika i zwiększyć komfort życia roślin i ryb w akwarium.

Po więcej artykułów dotyczących Akwarystyki zapraszamy pod link: KLIK

Link do wywiadu na portalu Tuby Gliwic: KLIK

Menu główne
Sklep internetowy w budowie. Darmowa wysyłka od 199zł Sprawdź teraz!
Hello. Add your message here.